Historia mojej przygody z pikowaniem na longarmie- cz.1/ The story of my adventure with longarm- part 1

To pierwszy wpis z tej serii. Ostatniego stycznia minęło 6 lat odkąd zajmuję się profesjonalnym pikowaniem a tak właściwie to nigdy nie prezentowałam swoich prac w jednym miejscu. Może chcielibyście zobaczyć choć część rzeczy, które miałam możliwość i przyjemność pikować. Te, które pokazuję w tym wpisie to nie były prace pikowane na zlecenie choć większość z nich „mieszka” w innych domach. Prace, które widzicie poniżej nie są ułożone od najstarszej. Nie są to też oczywiście wszystkie prace , które do tej pory wypikowałam. Aby nie było nudno jest tu tylko 20 z nich i są to raczej małe formy- poduszki, bieżniki, obrusiki. Jeśli narzuty to raczej na tzw drzemki czyli lap quilt. Prace wybrałam losowo lecz z tych starszych. Część z nich jest pokazana na ramie i nie w całości. Okazało się bowiem, że na początku jakoś nie czułam potrzeby dokumentowania tego co wyszło spod moich rąk. Może szkoda, ale nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Podczas przeglądania zdjęć doszłam do wniosku, ze 6 lat temu ta euforia posiadania longarma powodowała ( w większości) bardzo gęste pikowanie. Cóż, teraz i spojrzenie inne i trendy jakby kierunek zmieniły. No ale dość przynudzania. Miłego oglądania. Dbajcie o siebie. Małgosia

This is the first post in this series. On the last January, 6 years have passed since I have been dealing with professional quilting, and I never have not presented my works in one place. Maybe you would like to see at least some of the things that I had the opportunity and pleasure to quilting. The ones I show are not custom quilting but a lot of them „live” in other houses. The works you see below are not sorted from the oldest. Of course, these are not all the works that I have quilted so far. In order not to be boring, there are only 20 of them here and there are rather small forms – pillows, table runners, tablecloths and lap quilts. I chose the works randomly, but from the older ones. Some of them are shown on the frame and not completely quilting. It turned out that at the beginning I somehow didn’t feel the need to document what came out of my hands. Maybe it’s a pity, but it’s no use crying over spilt milk. During the collection of photos, I came to the conclusion that 6 years ago this euphoria of having a longarm caused very dense quilting. Well, now and look different and the trends direction has changed. Enough of this boredom. . Take care of yourself. Margaret

1 thought on “Historia mojej przygody z pikowaniem na longarmie- cz.1/ The story of my adventure with longarm- part 1

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *